piątek, 14 marca 2014

Rozdział 1 "Wieczór filmowy"




Minął tydzień od kąt rodzina Harryego poznawała sąsiadów. Oczywiście opowiedziałam o tym Bonnie. Była moją przyjaciółką od czternastego roku życia, poznaliśmy się w gimnazjum i do dzisiaj się trzymamy razem. Jest czarownicą. Jej rodzina pochodzi z Salem. Twierdzi, że nienawidzi wampirów. Podczas niebezpiecznych przedsięwzięć jest najbardziej zdystansowana i rozsądna. Bonie potrafi przywoływać duszę zmarłych, ale płaci naprawdę wielkim wysiłkiem. 
Brad bardzo polubił Harryego. Zawsze po południu któryś z nich, albo idzie do niego lub do nas. Zdążyłam już poznać szatyna, ale tylko kilka rzeczy na przykład jak nazywają się jego rodzice, kiedy się urodził itd.
Bonnie cały czas mówiła w szkole o tym, że jej mama zaczęła się interesować botaniką i prosi mnie oraz ją, abyśmy jej pomogły przy zdobieniu ogrodu. Skorzystam z tego, więc się zgodziłam. Dlatego też siedziałam ostanie dwa dni przy książkach o roślinach magicznych, powiem jedno nuda, ale można się nauczyć ciekawych rzeczy.
-Shela, mam film na dzisiaj.-pisnęła Bonnie. Popatrzyłam na nią zaskoczona, ale zaraz powróciłam do w miarę normalnego stanu.
-Jaki?-zapytałam opierając się o szafkę. Dostrzegłam w tłumie Brada, pomachałam mu i dalej słuchałam pomysłów Bonnie na dzisiejszy wieczór. Był piątek, czyli cotygodniowa nocowanka u mnie, zawsze oglądałyśmy jakiś film, robiłyśmy maseczki, paznokcie i wiele innych głupot, ale zawsze potem siedziałyśmy do rana gadając o bzdetach.
-Wciąż ją kocham!-krzyknęła. Kilka osób w okół nas popatrzyło na nią. Zaśmiałam się cicho.




Usiadłyśmy wygodnie na sofie otoczone stertą poduszek. Gotowe by oglądać film. Bonnie miała na sobie swoją piżamkę w nosorożce, a ja w słoniki. To tak na marginesie nasze ulubione. Mama była u koleżanki, a Brad, właściwie nie wiem. Dzwonek do drzwi.
-Pewnie nasze jedzonko.-zaśmiała się Bonnie. Wstałam z kanapy, powoli skierowałam się w stronę drzwi.
-Dobry wie...-zaczęłam z wielkim uśmiechem, ale przerwał mi dławiący głos brata.
-Pomóż nam...-stęknął, wkładając mi do rąk dwie siatki z... jedzeniem? Pomogłam jemu i Harryemu zanieść to do kuchni.
-Po co to?-zapytałam.
-Robimy męską noc!-krzyknął Brad. Ciekawska głowa Bonnie wyjrzała zza drzwi.
-Jaka noc?-zapytała.
-No mamy nie ma, więc zrobimy sobie męską noc.-odpowiedział Harry. Zdziwione lustrowałyśmy ich wzrokiem.
-Brad, przecież dzisiaj piątek!-krzyknęła moja przyjaciółka. Bonnie i Brad wymieniali się dziwnymi spojrzeniami.
-Chyba jesteśmy na siebie skazani...-powiedzieliśmy równo z Harrym.

----------------------------------------------------
Kochani to pierwszy rozdział, mam nadzieję, że was nie zawiodłam. Liczę na komentarze.
I jeśli co to mogłyby być dwa :)
#Katie

1 komentarz: